Ciekawska rejestratorka?

Sezon grypowy rozkręcił się na dobre. Świadczą o tym statystyki prowadzone przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny. W tygodniu 16-22 lutego 2018 roku zanotowano w Polsce 296 682 zachorowania i podejrzenia zachorowań na grypę. Z powodu tej choroby do szpitali trafiły 1054 osoby, a 3 zmarły.

Ryzyko, że wirus nas zaatakuje, jest duże, dlatego warto zadbać o kilka spraw. Po pierwsze, by uniknąć choroby, najlepiej się zaszczepić, a także pamiętać o zdrowej diecie, regularnym ruchu, ubieraniu się na cebulkę, unikaniu dużych skupisk ludzi i częstym myciu rąk. Po drugie, jeśli jednak zostaniemy zarażeni grypą, bezwzględnie powinniśmy zostać w domu i porządnie ją wyleczyć – powikłania pogrypowe bywają bardzo groźne. Konieczna jest więc wizyta u lekarza rodzinnego, do którego trzeba się zarejestrować.

I w tym momencie coraz częściej pojawia się problem ochrony danych osobowych. Część pacjentów nie chce odpowiadać na pytania rejestratorek, uważając, że nie mają one prawa wypytywać o stan zdrowia. Zatem, czy to konieczne?

– Nie chcemy popełnić błędu i odesłać kogoś z sepsą lub zawałem na wizytę w następnym dniu. Właśnie dlatego rejestratorka lub pielęgniarka wypytuje o powód wizyty  – tłumaczy Anna Krzyszowska-Kamińska z Dolnośląskiego Związku Lekarzy Rodzinnych – Pracodawców. – To nie jest nasza wścibska ciekawość, ale próba zorganizowania przyjęć tak, żeby było bezpiecznie dla pacjentów. A dobrze zebrany przez rejestratorkę wywiad to bezpieczeństwo pacjenta.

To nie jest nasza wścibska ciekawość, ale próba zorganizowania przyjęć tak, żeby było bezpiecznie dla pacjentów. A dobrze zebrany przez rejestratorkę wywiad to bezpieczeństwo pacjenta.

Pani doktor dodaje, że często, zwłaszcza w sezonie, już o godzinie 10 nie ma miejsc na dany dzień. Zazwyczaj jednak każdy lekarz zostawia jedno na nagłe przypadki. Rejestratorka czy pielęgniarka musi zapytać, co się dzieje, od kiedy występują dolegliwości  i czy chory przyjmował jakieś leki, a jeśli tak, to z jakim skutkiem.

– Wywiad od pacjenta ma nas upewnić, czy wymaga on pilnej pomocy, czy spokojnie może poczekać do jutra – mówi lekarka. I zapewnia, że pracownicy przychodni zachowują tajemnicę lekarską, która obowiązuje też rejestratorki i pielęgniarki. – Nic z wywiadu nie „wychodzi” poza praktykę. Przy okienku rejestracji może stać tylko jedna osoba, żeby inni nie słyszeli, że mamy problem np. z hemoroidami. Zawsze można poprosić o rozmowę w odosobnionym miejscu.

Bywa jednak, że pacjent powinien trafić do lekarza danego dnia, ale w przychodni nie  ma możliwości konsultacji lekarskiej. Wtedy powinien zostać poinformowany, czy ma udać się do nocnej opieki czy na SOR, lub wezwać pogotowie.

– Jednak, by takiej porady udzielić, musimy wiedzieć, co się naprawdę dzieje. A jeśli chory z nami nie rozmawia, to nie daje nam szansy udzielenia odpowiedniej pomocy – dodaje Anna Krzyszowska-Kamińska. – Lekarze nie mogą przerywać wizyt po to, by przez telefon udzielać porad, a rejestratorka powinna mieć możliwość odróżnienia pacjenta, który wymaga pilnej porady (zagrożenie życia) od takiego, który może być przyjęty w późniejszym terminie.

 

fot. Pixabay

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *