GRYPA zamień lęk na wiedzę, a obiegowe plotki na fakty

Grypa – temat, który powraca jak bumerang każdej jesieni, a z nim pytania o szczepienia. Znana maksyma: „lepiej zapobiegać niż leczyć” w przypadku grypy niestety nie znajduje wśród Polaków akceptacji.

Co to jest grypa?
W języku potocznym każdą chorobę przebiegającą z katarem i bólem gardła nazywamy grypą. Jednak w rzeczywistości te często zdarzające się nam infekcje powodowane są głównie przez inne, mniej groźne wirusy, niemające nic wspólnego z prawdziwą grypą.

„Zwykłe” przeziębienia są dużo łagodniejsze i praktycznie zupełnie niegroźne dla naszego organizmu. Rozwijają się w ciągu 2-3 dni, a dokuczają nam wtedy nam głównie katar, drapanie w gardle i kaszel, czasami wzrost temperatury.

Prawdziwa grypa, której należy się obawiać, to drastyczne pogorszenie samopoczucia rozwijające się w ciągu kilku godzin – nagły wzrost gorączki do 39-40 stopni, bóle mięśniowe, ból głowy, ból oczu, uczucie ogólnego rozbicia, a katar i kaszel pojawiają się dopiero później. Jeśli dopadnie Cię prawdziwa grypa – nie próbujesz jej „przechodzić”. Bo nie masz siły wstać z łóżka.

Czy jest groźna?
Tak – w przypadku, gdy wirus zaatakuje osobę z obniżoną odpornością (dziecko, człowieka starszego) lub grypa nałoży się na inną chorobę ostrą bądź przewlekłą, konsekwencje mogą być bardzo poważne. Wirus grypy może doprowadzić między innymi do zapalenia mięśnia sercowego, co skutkuje uszkodzeniem serca – czasem tak poważnym, że jedynym ratunkiem pozostaje jego przeszczep. Grypa pogarsza przebieg cukrzycy i astmy, a u małych dzieci często jej powikłania kończą się bakteryjnym zapaleniem ucha lub zapaleniem płuc. Zapalenie opon mózgowych lub uszkodzenie nerek to inne groźne następstwa tej choroby. Im młodsze dziecko lub im starsza osoba, tym większe prawdopodobieństwo tych najgroźniejszych powikłań – ze śmiercią włącznie. U kobiet w ciąży może doprowadzić do wewnątrzmacicznego obumarcia płodu.

Czy można ją leczyć?
Stosowanie specyficznych preparatów przeciwwirusowych jest kosztowne – około 90,00 zł na kurację (szczepienie kosztuje około 40,00 zł) i ma sens tylko wtedy, jeśli jest rozpoczęte przed upływem 36 godzin od zachorowania.

Stosowanie innych leków powszechnie dostępnych w aptekach i znanych z reklam – zmniejsza tylko objawy, ale nie chroni nas w żaden sposób przed grożącymi powikłaniami i kosztuje  przynajmniej tyle, co szczepienie. Jeśli doliczyć do tego koszty absencji w pracy, wychodzi zdecydowanie drożej.

Czy przechorowanie daje odporność?
Wirus grypy cechuje się dużą zmiennością, ponieważ jego materiał genetyczny mutuje się bardzo szybko. Dlatego przebycie tej choroby nie chroni nas przed powtórnym zachorowaniem w kolejnym sezonie.

Szczepienia
Z jednej strony wysoka mutagenność (zmienność genetyczna) wirusa grypy powoduje, że szczepienia nie są stuprocentowo skuteczne. Ochronne działanie preparatu dotyczy od 70 do 90 procent osób zaszczepionych, bowiem na skuteczność szczepionki wpływa stan zdrowia i sprawność układu odpornościowego szczepionej osoby. Dowiedziono jednak, że osoby, które były zaszczepione, a mimo to zapadły na grypę, przechodziły chorobę znacznie łagodniej, oraz – co najważniejsze – były znacznie mniej narażone na groźne powikłania.

Jeśli dopadnie Cię prawdziwa grypa – nie próbujesz jej „przechodzić”. Bo nie masz siły wstać z łóżka.

Ale szczepienie przeciwko grypie nie stanowi w tym względzie wyjątku – prawie żadne ze szczepień nie gwarantuje stuprocentowej skuteczności, a mimo to nie kwestionujemy potrzeby ich stosowania.

Dzieje się tak dlatego, że dzięki nim zapomnieliśmy już o groźnej jeszcze w XX wieku ospie prawdziwej, którą dzięki szczepieniom udało się całkowicie wyeliminować, czy poliomyelitis (choroby Heinego i Medina), których okaleczających skutków w postaci niepełnosprawnych dzieci z porażeniami kończyn już prawie nie widać. Nasze szpitale nie są już pełne dzieci z uszkodzeniami mózgu po odrze, a jeśli gdzieś usłyszymy, że komuś znajomemu przytrafił się krztusiec, to nie budzi on już śmiertelnego strachu, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Dlaczego? Bo dzięki szczepieniu – mimo że się „przytrafił” – to przechorowaliśmy go łagodnie.

Skąd więc tyle kontrowersji i mitów wokół szczepienia przeciw grypie? Rozprawmy się z najczęstszymi:

Zaszczepiłem się, a mimo to zachorowałem.
Szczepionka dostosowana do wirusa krążącego w danym sezonie pojawia się na rynku najczęściej we wrześniu, wynika to ze sposobu jej produkcji. Wtedy też, ze względu na zmiany pogodowe, pojawia się coraz więcej „przeziębień” – banalnych infekcji wirusowych, które nie grożą powikłaniami jak grypa, ale które mylimy z tą chorobą. Szczepienie przeciwko grypie nie chroni przed innymi infekcjami wirusowymi, a nasze rozczarowanie wynika po prostu z niewiedzy, a nie z nieskuteczności szczepionki.

Poza tym szczepienie wywołuje kaskadę reakcji w naszym organizmie, które doprowadzają do powstania przeciwciał, ale to trwa 7-14 dni. Jeśli zaraziliśmy się grypą i zachorowaliśmy tuż po szczepieniu, to organizm nie zdążył wytworzyć jeszcze przeciwciał. A rozprzestrzenianie się wirusa jest szybkie – jeden zarażony człowiek może przenieść chorobę drogą kropelkową, czyli przez drobiny śluzu w trakcie mówienia, kichania, kaszlu, a nawet przez podanie ręki (którą chwilę wcześniej zasłonił usta przy kaszlu) na dziesiątki osób. Kichnięcie „wysyła” wirusa do otoczenia z szybkością huraganu – 167 km/h.

Zaszczepiłem się i przez to zachorowałem.
Nie ma takiej możliwości, bo w szczepionce nie ma żywego wirusa, a tylko taki jest w stanie się namnożyć do ilości, którym nie dadzą rady nasze przeciwciała i rozwinie się choroba. Dostępne na rynku szczepionki zawierają „zabite” wirusy i mogą być bezpiecznie podawane dzieciom już od 6. miesiąca życia. Początkowo jednak nasz organizm daje się nabrać po podaniu szczepionki i zaczyna intensywnie produkować przeciwciała. Zanim więc zorientuje się, że wprowadzony wróg nie namnaża się i jest niegroźny, powstanie już silna armia przeciwciał, które nie ulegną zniszczeniu, ale zostaną zmagazynowane i zapamiętają profil wroga.

Szczepienie przeciwko grypie nie chroni przed innymi infekcjami wirusowymi

Jeśli wirus pojawi się ponownie, tym razem żywy, a więc groźny (zarazimy się od osoby chorej), to nasz organizm nie będzie już tracił czasu na produkcję przeciwciał od nowa, ryzykując, że wirus namnoży się szybciej, ale zaatakuje go za pomocą wyprodukowanych po szczepieniu przeciwciał i nie dopuści do rozwoju choroby. Nawet jeśli atak będzie na tyle silny, że choroba się rozwinie, to przejdziemy ją łagodnie, bez ryzyka groźnych powikłań.

Jak każda szczepionka, również ta przeciwko wirusowi grypy, może powodować działania niepożądane. Zwykle jednak są to objawy miejscowe w postaci obrzęku, zaczerwienienia, świądu lub bolesności w miejscu podania, które mogą utrzymywać się do kilku dni po szczepieniu.

Zaszczepiłem się w zeszłym roku – już jestem odporny.
Szczepienia należy powtarzać co roku i to właśnie tuż przed sezonem grypowym, ponieważ wspomniana już zmienność wirusa grypy sprawia, że odporność po szczepieniu jest stosunkowo krótkotrwała (średnio około 6 miesięcy).

Na podstawie genotypów (rodzajów genów) wirusa wyizolowanych w danym roku od osób, które przechorowały grypę, eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przewidują, w jakim kierunku będzie ewoluował wirus w następnym sezonie i zgodnie z tym określają skład szczepionki na rok kolejny. Trafność tych przewidywań wpływa zaś na skuteczność szczepień w danym sezonie. Postęp technik inżynierii genetycznej pozwala na coraz lepsze przewidywanie składu szczepionki na dany sezon.

Rozprzestrzenianie się wirusa jest szybkie – jeden zarażony człowiek może przenieść chorobę drogą kropelkową na dziesiątki osób

Firmy produkujące szczepionkę przeciwko grypie otrzymują szczepy do jej wytworzenia właśnie od ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia. Na polskim rynku dostępnych jest kilka preparatów różnych firm. Wszystkie są zgodne z zaleceniami WHO odnośnie składu szczepionki na dany sezon. Na opakowaniu specyfiku jest oznaczenie, dla jakiego sezonu epidemicznego został wyprodukowany. Niezużyte szczepionki z poprzedniego sezonu są niszczone.

Ja nigdy nie choruję na grypę.
Brak objawów nie wyklucza zakażenia wirusem grypy. Nawet połowa zakażonych osób może przechodzić zakażenie bardzo łagodnie lub bez żadnych objawów. Są jednak groźni dla otoczenia, bowiem nieświadomie rozprzestrzeniają wirusa na osoby słabsze, jak dzieci lub seniorzy. Badania dowodzą, że jedna osoba chora na grypę może zarazić 72 procent pasażerów w samolocie pasażerskim.

Jeżeli zdecydujesz się na szczepienie, to zawsze powinieneś skonsultować się ze swoim lekarzem rodzinnym, który sprawdza, czy na pewno nie ma przeciwskazań. Ostateczną decyzję podejmujemy jednak sami. Warto więc, byśmy podczas jej podejmowania kierowali się przede wszystkim faktami popartymi dostępną wiedzą, a także względami etycznymi. Bo jeśli nawet jesteś młodym, zdrowym człowiekiem i uważasz, że grypa Ci niestraszna – pomyśl o swoich dzieciach, rodzicach w podeszłym wieku, przyjacielu chorującym na astmę, z którym często wychodzisz do kina, żonie w ciąży i wszystkich tych, którym możesz zagrozić, nawet jeśli sam nie zachorujesz.

 

dr n.med. Agata Sławin
specjalista medycyny rodzinnej

Fot. Pixabay

3 thoughts on “GRYPA zamień lęk na wiedzę, a obiegowe plotki na fakty

Comments are closed.