Epidemia cukrzycy wśród… nastolatków

Cukrzyca to kłopot, z którym muszą się mierzyć coraz młodsze osoby. Dodajmy, że chodzi o typ drugi tej choroby, czyli mający swoje źródło w otyłości. Jeszcze nie tak dawno był on mocno związany z wiekiem. Dziś coraz częściej atakuje nie tylko młodych dorosłych, ale także… dzieci.

 

Świat jest pełen słodkich pokus – trudno przejść obojętnie obok sklepowych półek zapełnionych tłustymi chipsami. Nasze nosy i kubki smakowe podrażniają smakowite zapachy unoszące się z barów z fast foodami. Efekt? Jemy dużo za dużo – znacznie więcej niż potrzebujemy. A do tego niezdrowo.

Jeśli nieprawidłową dietę połączymy z siedzącym trybem życia, na efekty nie trzeba długo czekać – nadciśnienie, miażdżyca, cukrzyca to tylko część chorób cywilizacyjnych, na które „pracujemy” przy pomocy łyżki, noża i widelca. Jeszcze nie tak dawno chorowali na nie głównie ludzie starsi. Dziś coraz częściej dotykają nie tylko młodych dorosłych, ale nawet dzieci. Chorobą, która zbiera ostatnio szczególnie duże żniwo wśród dzieci i której w łatwy sposób można uniknąć, jest cukrzyca.

Dwa typy
Doprecyzujmy, że chodzi cukrzycę typu II. Istnieje bowiem też cukrzyca typu I, która jest przede wszystkim chorobą dzieci i ludzi młodych – to tak zwana cukrzyca insulinozależna. Jej powodem jest uszkodzenie trzustki i brak insuliny spowodowany między innymi procesami autoimmunologicznymi. Do końca nie wiadomo, jakie są przyczyny tej choroby. Może wystąpić w każdym wieku i nie da się jej zapobiec. Co ważne, na pierwszy typ cierpi zaledwie 10 procent wszystkich chorych na cukrzycę. Reszta, czyli 90 procent, choruje na cukrzycę typu II, której można i należy zapobiegać.

– Bardzo często jest związana z nadwagą i siedzącym trybem życia przy tabletach, laptopach, komputerach, telewizorach – wyjaśnia dr Ewa Krawiecka-Jaworska, specjalista medycyny rodzinnej z Dolnośląskiego Związku Lekarzy Rodzinnych-Pracodawców. – Zaczyna zagrażać coraz młodszym osobom. W Stanach Zjednoczonych mówi się już o epidemii cukrzycy wśród nastolatków. W Polsce, niestety, też już mamy takie przypadki. I to wcale nie pojedyncze…Nic dziwnego, skoro u nas także przybywa osób otyłych, również w bardzo młodym wieku – dodaje pani doktor.

Wyczerpana trzustka
Otyłe dzieci, których podstawowym sposobem spędzania wolnego czasu jest siedzenie przy różnego rodzaju gadżetach elektronicznych i przekąskach, to ogromny problem nie tylko za oceanem, ale także nad Odrą i Wisłą. Przyczyną jest niewłaściwy sposób odżywiania się.

Chorobą, która zbiera ostatnio szczególnie duże żniwo wśród dzieci i której w łatwy sposób można uniknąć, jest cukrzyca

– Brak regularnego ruchu i pozostawiająca wiele do życzenia dieta, pełna potraw bogatych w węglowodany, tłuszcze i cukry, prowadzi do zwiększania się ilości tkanki tłuszczowej i do pojawienia się insulinooporności w organizmie. Dzieje się tak dlatego, że narastająca tkanka tłuszczowa przestaje odpowiadać na insulinę, a więc trzustka musi produkować jej coraz więcej – tłumaczy lekarka. – Inne tkanki bronią się przed wysokim stężeniem insuliny i dochodzi do insulinooporności w całym organizmie. Mogą się pojawiać epizody niedocukrzenia (czyli hipoglikemii) np. drgawki, a u dziewcząt często zaburzenia hormonalne i związane z tym zaburzenia miesiączkowania czy jajeczkowania. Narasta otyłość. Przy insulinooporności wyczerpuje się funkcja trzustki, a wtedy mamy rozwiniętą cukrzycę typu drugiego i ogromny problem – podkreśla.

Cukrzyca to dopiero początek
Gdyby ta choroba wiązała się tylko z koniecznością przyjmowania insuliny, nie byłoby aż tak źle. Jest tak groźna dlatego, że w sposób nieuchronny prowadzi do ciężkich powikłań. Jakich?

– Zarówno powikłania, jak i objawy cukrzycy mogą być różne. Musimy sobie zdawać sprawę, że może ona zacząć dawać sygnały nagle. Może to być na przykład zaśnięcie za kierownicą, którego skutki mogą prowadzić do tragedii – mówi dr Krawiecka-Jaworska. – Bywają też zasłabnięcia w pracy albo w szkole czy ostre kwasice, które wymagają leczenia w szpitalu. Są też powikłania, które rozwijają się powoli.

Cukrzyca z czasem zawsze prowadzi do uszkodzenia nerwów, naczyń krwionośnych, nerek i siatkówki oka. Jeżeli osoba chora dba o właściwą dietę, ruch i regularnie przyjmuje leki, to powikłania rozwijają się bardzo późno. Można je odsunąć nawet o 30-40 lat od początku ujawnienia się tej dolegliwości. Ale nie da się ich uniknąć…

Żelazna dyscyplina albo…
– Jeżeli cukrzyca jest źle regulowana, jej skutki w postaci powikłań zaczynają się pojawiać już po 5 latach – mówi lekarka z Wrocławia. – Niestety, tak się dzieje często, ponieważ  rozwija się u osób otyłych, które latami się nie ruszają. Kiedy więc zachorują, bardzo trudno zmusić ich do ruchu i zmiany nawyków żywieniowych. Takich „nawróconych” cukrzyków, zdyscyplinowanych, jest naprawdę niewielu. Jeśli stosują się do zaleceń, nawet w wieku 80 lat, są w stanie normalnie funkcjonować, chodzić na spacery, jeździć na rowerze, uprawiać działkę – podkreśla.

Niestety, ktoś kto zachoruje na cukrzycę w wieku 40-50 lat i mimo to nie zaczyna o siebie dbać, nie kontroluje poziomu cukru, nie stosuje się do zaleceń lekarza, nie musi długo czekać na spustoszenie, jakie następuje w jego organizmie. Takie osoby znacznie rzadziej dożywają wieku 80 lat. Szybko rozwijające się, ciężkie powikłania w końcu prowadzą do przedwczesnej śmierci.

Jeżeli osoba chora dba o właściwą dietę, ruch i regularnie przyjmuje leki, to powikłania rozwijają się bardzo późno. Można je odsunąć nawet o 30-40 lat od początku ujawnienia się tej dolegliwości. Ale nie da się ich uniknąć…

Łatwo się domyślić, co się dzieje, gdy na cukrzycę zaczyna chorować 20-latek czy nastolatek. Jeśli radykalnie nie zmieni stylu życia, kłopoty z krążeniem, wzrokiem, nerkami czy niegojącymi się ranami będzie miał w wieku 25 czy 30 lat, a mając 40 lat, będzie niepełnosprawnym człowiekiem.

– O ile jeszcze będzie żył, bo w przebiegu cukrzycy zdarzają się również udary i zawały – dodaje lekarka rodzina, która od lat edukuje pacjentów w Szkole Cukrzycy.

Masz wpływ
Kiedy uświadomimy sobie, że cukrzyca typu II jest wynikiem otyłości, logiczne staje się, że aby jej uniknąć, trzeba dbać o zdrowy styl życia. Tylko tyle i aż tyle… Co robić, by epidemia XXI wieku nie dotknęła nas i naszych dzieci?

Pierwsza, najważniejsza sprawa to ruch! Każdy z rodziców powinien zadbać o to, żeby dziecko miało go w dostatecznej ilości. Żeby się prawidłowo rozwijać, młody człowiek musi się intensywnie ruszać się przynajmniej godzinę dziennie. Lekcje wuefu w szkole to za mało. Wysiłek fizyczny w tym wieku jest ważny z kilku powodów. W okresie dzieciństwa i młodości rozwijają się i utrwalają nawyki, ale także rozwija się, rośnie i trenuje się serce. Jeżeli 13-latek nie będzie miał zapewnionego ruchu, to jego serce nie urośnie i jako dorosłemu trudno mu będzie podjąć większą aktywność fizyczną. Podobnie jest z płucami.

Bez cukru
Po drugie: dieta, dieta i jeszcze raz dieta! Przekąskami naszych dzieci nie mogą być wyłącznie chipsy czy batony. Dzieci lubią smak słodki, to jest naturalne. Starajmy się więc ograniczać im produkty dosładzane, aby umiały docenić smak słodkich owoców i warzyw.

Żeby się prawidłowo rozwijać, młody człowiek musi się intensywnie ruszać się przynajmniej godzinę dziennie

Najnowsze zalecenia są takie, by w ogóle nie dosładzać pokarmów podawanych niemowlętom (o szkodliwości cukru więcej TUTAJ). Dlaczego? – Mleko matki jest naturalnie słodkie i to powinna być maksymalna dawka słodyczy, jaką dostaje niemowlę – tłumaczy dr Krawiecka-Jaworska. –Wprowadzając do diety dziecka kolejne pokarmy, najpierw włączamy warzywa, a dopiero potem owoce, które są słodsze. Ważne, by uczyć dziecko różnych smaków, bo ten słodki zawsze zaakceptuje w sposób naturalny. Jeśli więc zaczynamy od słodkości, dziecku trudno polubić inne smaki. I nie zniechęcajmy się szybko. Bywa, że maluch zaakceptuje jakieś danie dopiero za trzecim, a nawet szóstym razem. Trzeba próbować i, oczywiście, wyjaśniać dzieciom, dlaczego to takie ważne. One naprawdę bardzo wiele rozumieją, tylko trzeba im w sposób spokojny i logiczny wszystko wytłumaczyć – zachęca lekarka.

 

Fot. Pixabay