Kochana Babo, badaj się!

Chciałabym opowiedzieć Ci cztery historie…

Gosia

Młoda mama (29 lat) dwóch urwisów. Po drugiej ciąży ginekolog kazał jej koniecznie regularnie kontrolować cytologię – coś budziło jego niepokój. Gosia zgłosiła się do mojego gabinetu w 20. tygodniu trzeciej ciąży z prośbą o badania z uwagi na pieczenie przy oddawaniu moczu oraz śladowe plamienia. Twierdziła, że rzadko chodzi do ginekologa, bo mając dwójkę małych dzieci, nie ma czasu (mąż wciąż pracuje). Oprócz badań podstawowych zleciłam koniecznie pilną konsultację ginekologa. Diagnoza: rak szyjki macicy. Na szczęście leczenie onkologiczne powiodło się, mimo ciąży. Było kontynuowane też po rozwiązaniu. Gosia ma teraz 32 lata, jest zdrowa, regularnie się kontroluje i namawia swoje koleżanki do regularnych cytologii.

Jadwiga

Zgłosiła się do mnie w wieku 49 lat z powodu bólu w okolicy lędźwiowej. Ciężko pracuje fizycznie. Przyszła tylko po „jakieś pigułki”. Na pytanie, czy kontroluje się ginekologicznie, twierdziła, że tak. Po zbadaniu miałam duże wątpliwości, czy ból, na który się skarży, pochodzi z układu kostno-stawowego. Poprosiłam rezydentkę, żeby zrobiła USG brzucha (zanim pacjentka ucieknie i pojawi się za kolejny rok). Ze zdziwieniem zobaczyłyśmy „coś” za pęcherzem moczowym – masy guzowate. Pilnie odesłałyśmy panią Jadwigę na dyżur ginekologiczny. Pacjentka została już w szpitalu. Diagnoza: rak szyjki macicy z naciekaniem całego narządu w najgorszym stopniu zaawansowania. Tak naprawdę nie była u ginekologa od 8 lat – myślała, że skoro współżyje tylko mężem i nie ma żadnych upławów, miesiączkuje regularnie, to nie musi się badać. Po trzech latach walki z nowotworem zmarła.

Krystyna

Zgłosiła się z powodu bólu brzucha, wzdęć, bólu w okolicy kręgosłupa lędźwiowego. Wiek: 59 lat. Badania laboratoryjne prawidłowe, badanie fizykalne: lekko wzdęty i napięty brzuch, niby nic groźnego, ale w USG brzucha zobaczyłyśmy kolejne „coś” – totalny bałagan, nie umiałyśmy tego opisać. Po diagnostyce ginekologicznej okazało się, że to rak szyjki macicy z przerzutami. Pani Krystyna nie była u ginekologa 10 lat. Mówiła: „Nie współżyję, nie miesiączkuję, nic się nie dzieje, to po co mam chodzić?”. Zmarła po dwóch latach od rozpoznania.

Aniela

Wspaniała żona, mama, babcia, aktywny pracownik naukowy na uczelni, 72 lata, pełna życia – wycieczki w góry, teatr, opera. Zgłosiła się z banalnym problemem: zaparcia. W badaniu brzuch był trochę twardy, badania krwi – prawidłowe. Tylko nieznacznie podwyższone białko CRP (oznaka jakiegoś stanu zapalnego w organizmie), w USG brzucha – ślad płynu w okolicy wnęki wątroby. Nie było wtedy jeszcze DILO, więc diagnostyka odbywała się powoli: gastroskopia, kolonoskopia, ginekolog na końcu, bo pacjentka twierdziła, że niedawno była. Diagnoza: rak jajnika. Pani Aniela nie chodziła do ginekologa, bo twierdziła, że takie starsze panie już nie muszą, a badanie jest krępujące. Zmarła 9 miesięcy od rozpoznania nowotworu.

Kochane Baby, czy jesteście młode czy dojrzalsze, miesiączkujecie czy nie, współżyjecie czy nie – badajcie się regularnie u ginekologa! Cytologia co dwa lata jest obowiązkowa.

Kochani Mężczyźni, zadbajcie o swoje partnerki, matki, córki, siostry! Dziś, 8 marca – spytajcie, kiedy robiły cytologię.

Anna Krzyszowska-Kamińska (też baba 🙂 )

Więcej informacji o raku szyjki macicy TUTAJ

Fot. Pixabay