Rower + niefrasobliwość = wielkie kłopoty

Kochacie wycieczki rowerowe? Świetnie! Ja, lekarz rodzinny też chętnie z nich korzystam i polecam je swoim pacjentom. Powtarzam przy tym, by na takie wypady moi pacjenci zabierali zdrowy rozsądek i szacunek dla przepisów. Inaczej mogą mocno szkodzić zdrowiu swojemu i innych…

Wiosna już zawitała w nasze strony, a wraz z nią obudził się w nas kolarski zapał. Znakomicie! Warto wspomóc go garścią informacji, o których przed wycieczką i w czasie niej pod żadnym pozorem nie powinniśmy zapominać.

Na kursie kolizyjnym z cyklistą

Przechodzimy rodzinnie przez przejście dla pieszych na ul. Sienkiewicza we Wrocławiu – to długi  odcinek, a w dodatku pośrodku drogi są tory tramwajowe. Idziemy, w bezpiecznej odległości jadą samochody, więc kierowcy widzą nas z daleka. Zatrzymują się przepisowo. Nagle prawie wpada na nas rowerzystka, która też widziała nas odpowiednio wcześnie, a mimo to się nie zatrzymała – niemal przejechała nam po stopach. Nawet kasku nie miała, ale to szczegół w tym przypadku…

Kolejny przypadek (tym razem na skrzyżowaniu): jedziemy samochodem, a vis à vis na jezdni na lewym pasie do jazdy na wprost stoi rowerzysta (sportowy strój, porządny rower, kask). Musieliśmy przepuścić samochody, które skręcały w lewo (staliśmy na pasie do jazdy na wprost i do lewoskrętu). Po prawej stronie obok nas stał samochód (na pasie do jazdy na wprost i w prawo). Jak się okazało, i my, i ten samochód obok nas mieliśmy jechać prosto. Nadal mamy zielone, więc ruszamy. W tym samym momencie – jeszcze na swoim czerwonym świetle (dobrze znam to skrzyżowanie) ruszył też rowerzysta i… wyjechał prosto na nas!

W ostatniej chwili zorientował się, że popełnił błąd, bo wjechał między samochody i pomknął ulicą pod prąd. Widać, że doskonale sobie radził z rowerem, ale sytuacja była naprawdę niebezpieczna.

Ulotna wiedza

Te dwa zdarzenia zbiegły się w czasie z przygotowaniami mojego młodszego syna do egzaminu na kartę rowerową. Pomagałam mu uczyć się przepisów ruchu drogowego, m.in. tego, jak się zachować na skrzyżowaniu, kiedy ustąpić pierwszeństwa przejazdu itd. Zastanawiam się, dlaczego rowerzyści – głównie obserwuję to u dorosłych – „gubią” wiedzę nabytą podczas zdobywania karty rowerowej. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że nie dbają ani o swoje bezpieczeństwo, ani innych użytkowników drogi. Może potrzebna jest akcja edukacyjna pt. „Czytaj, człowieku, kodeks ruchu drogowego i stosuj się do jego zasad, bo będzie źle!”.

Bezbronna głowa

Właściwie powinnam powiedzieć, że już jest źle. Niedawno byłam na szkoleniu z ALS (Advanced Life Support), czyli z zaawansowanych zabiegów reanimacyjnych. Czy wiecie, jakie są dominujące urazy u rowerzystów? Ciężkie urazy głowy i twarzoczaszki. Powód? Zbyt szybka jazda, nieprzestrzeganie przepisów i nagminne zapominanie o kasku.

Podczas zderzenia z samochodem człowiek na rowerze, bez kasku, jest w naprawdę groźnej sytuacji. Trzeba sobie zdawać strawę z tego, że jeżeli samochód jedzie z prędkością 30-40, nawet 20 km/h i zderzy się z rowerzystą, który mknie 30 km/h (a bywa, że nawet 40) to nasza prędkość zderzenia wynosi 60-70km/h. To tak, jakby rozpędzonym samochodem uderzyć w mur! Tyle że w samochodzie mamy blachę, strefy kontrolowanego zgniotu, pasy, fotele…  Rowerzysta nie ma nic, co by go chroniło – nie mam na myśli nawet kamizelki ochronnej, ale kask.

Czy wiecie, jakie są dominujące urazy u rowerzystów? Ciężkie urazy głowy i twarzoczaszki. Powód? Zbyt szybka jazda, nieprzestrzeganie przepisów i nagminne zapominanie o kasku.

Takie zderzenie może się przytrafić najsprawniejszemu pod względem techniki cykliście – nie z jego winy. Wystarczy, że przed rower wyskoczy mu dziecko albo pies, że on o coś zahaczy albo jakiś samochód jego zahaczy lusterkiem i… nieszczęście gotowe. Zwłaszcza że ścieżki rowerowe na ulicach Wrocławia są bardzo wąskie, więc jeżdżenie bez kasku to igranie z losem. Trzeba stale wszystkim przypominać: po pierwsze kask, po drugie kask, po trzecie kask!

Słyszeć zagrożenie

Oczy dookoła głowy, a uszy bez słuchawek – to powinna być jedna z podstawowych zasad w czasie jazdy rowerem. Rowerzysta, biegacz czy pieszy słuchający muzyki przez słuchawki nie mają kontaktu z otaczającą rzeczywistością. Nie słyszą, co się dzieje dookoła, nie można ich też ostrzec, że coś im grozi.

Zadbaj o siebie, wsiadając na rower

Jazda na dwóch kółkach, jak każda aktywność fizyczna, musi być poprzedzona przygotowaniem. Ktoś, kto nie jeździł na rowerze przez lat 10, nie może nagle szarpnąć się na 30-kilometrowy wyjazd, bo to się może skończyć ciężkimi urazami albo problemami z sercem. Aktywność – tak, ale z rozsądkiem. Trzeba zacząć od rozruchu, czyli krótkich wypadów i stopniowo zwiększać dystans.

Jazda na dwóch kółkach, jak każda aktywność fizyczna, musi być poprzedzona przygotowaniem. Trzeba zacząć od rozruchu, czyli krótkich wypadów i stopniowo zwiększać dystans.

Na rowerowe wycieczki, zwłaszcza dłuższe, zawsze zabieramy wodę. Trzeba pamiętać, że szczególnie wtedy, gdy jest gorąco, w czasie wysiłku trzeba pić co pół godziny. Po godzinie naprawdę solidnego wysiłku dobrze jest wypić już nie tylko wodę, ale napój izotoniczny. Dlaczego? Bo tracimy elektrolity i glukozę, więc należy je uzupełnić.

Na dłuższe wyjazdy warto zabierać ze sobą leki antyalergiczne (jeśli jesteśmy alergikami, to obowiązkowo), żeby być bezpiecznym w razie ukąszenia przez owada. Przydatne są też plastry na drobne otarcia.

Pomocny może się okazać podstawowy zestaw naprawczy, by w razie przebitej opony nie zostać w głuszy w ciemnościach, ale wrócić do cywilizacji. I oczywiście telefon z naładowaną baterią, by mieć kontakt z cywilizacją i w razie potrzeby móc wezwać pomoc.

Niby są to sprawy oczywiste, jednak gdy obserwuję swoich pacjentów, widzę, że nie zawsze o tym pamiętają. Co ciekawe, ciężkie urazy, groźne upadki, przeciążenia to przede wszystkim problemy osób dorosłych. Dzieci często jeżdżą pod nadzorem, zdecydowanie częściej w kasku i mniej „kozakują”.

Rowerem dla zdrowia

Dojazdy do pracy rowerem, zwłaszcza ruchliwymi ulicami, to pomysł taki sobie… Zwłaszcza wtedy jest kiepski, gdy jedzie się ścieżką przy drodze. Zdecydowanie lepiej samochodem wywieźć rower za miasto i tam wsiąść na dwa kółka. W mieście rowerzyści są o wiele bardziej narażeni na wdychanie spalin. Nie tylko bardziej niż kierowcy w samochodach, którzy mogą włączyć wewnętrzny obieg, ale także bardziej niż piesi. A to dlatego, że podczas intensywniejszego wysiłku wielokrotnie rośnie przepływ powietrza przez drogi oddechowe, w związku z czym wdychamy znacznie więcej zanieczyszczeń niż przy spokojnym marszu. Miejscy rowerzyści powinni jeździć w masce, najlepiej sportowej. Zwykła maska pozwala na zbyt mały przepływ powietrza, w efekcie jej użycia można więc odczuwać duszności.

W mieście rowerzyści są o wiele bardziej narażeni na wdychanie spalin. A to dlatego, że podczas intensywniejszego wysiłku wielokrotnie rośnie przepływ powietrza przez drogi oddechowe, w związku z czym wdychamy znacznie więcej zanieczyszczeń niż przy spokojnym marszu.

Kolejna sprawa z tym związana: nie powinniśmy jeździć rowerem, kiedy zanieczyszczenie powietrza jest duże, bo nawet najlepsza maska nie chroni nas w pełni. O tym samym powinni pamiętać również alergicy uczuleni na pyłki konkretnej rośliny. Oni w okresie największego natężenia pylenia winni się wstrzymać od jazdy rowerem, dlatego że wdychając więcej powietrza, a więc i więcej pyłków, narażają się na zaostrzenie objawów alergii.

Uwaga na tężec

Miłośnicy bicykli powinni powtarzać szczepienie przeciwtężcowe co 10 lat. Odporność, którą dają szczepionki, mija po dekadzie. Dlaczego to ważne w tym przypadku? Otóż dlatego, że na rowerze nietrudno o drobne urazy, otarcia czy rany, a te – jak wiadomo – mogą się stać wrotami do naszego organizmu dla bakterii. A to oznacza zakażenie… Dlatego warto przyjść do lekarza rodzinnego i zapytać o zabezpieczenie się przed taką sytuacją. Ostatnie szczepienie kalendarzowe, zgodnie z polskim Programem Szczepień Ochronnych, robi się w 19. roku życia.

– Dlaczego pani nas straszy?! – zapyta poirytowany cyklista.

– Bo mi zależy na Waszym zdrowiu! – odpowiem trywialnie. – No i dlatego, że wiem, jak trudno poskładać kości połamane w czasie wypadków komunikacyjnych. A tak niewiele trzeba, by tego wszystkiego uniknąć…

 

Ewa Krawiecka-Jaworska, lekarka (specjalista medycyny rodzinnej) i miłośniczka sportu

fot. Pixabay